Episode I – Kulawa Drużyna Pierścienia, Tłoka i Cylindra

To się w końcu musiało stać…

Z jednej strony kumple po wypadkach motocyklowych, z drugiej „kulawi”- niepełnosprawni, którzy sami tak o sobie mówią, a których poznałem w ciągu ostatniego roku. Niesamowici ludzie, w dodatku żyjący inaczej, niż to sobie wyobrażałem. Nie narzekają na swój los, nie marudzą, biorą życie jakim jest ciesząc się każdą chwilą. Nie oczekują pomocy, współczucia, użalania się nad nimi, chcą być traktowani jak wszyscy. Wycofani z wyścigu o nie wiadomo co i do nie wiadomo dokąd żyją tak, by żyć, nie mieć. Patrzę, podziwiam i się uczę. Słucham, rozmawiam i się dziwię za każdym razem coraz mniej. Że to normalni ludzie, że nie muszę się jakoś specjalnie zachowywać. Wracając z  Mistrzostw Polski w kolarstwie czułem ulgę, że tutaj nic na siłę, że tu nie ma lepszych i gorszych, że jest świetny klimat i świetna ekipa.

Potem wyjazd na zawody w narciarstwie alpejskim, już jechałem jak do swoich. Wciągnąłem w tę zabawę kumpla od motorów, po ciężkim wypadku motocyklowym długo dochodził do zdrowia, potem nie mógł się odnaleźć jako kaleka. Wśród „kulawych” odżył, zobaczył, że można, że to nie koniec. Od dziecka jeździł na nartach i myślał, że już nigdy nie stanie na stoku. Nie dość, że stanął, to wziął udział w prawdziwych zawodach. Pierwszy raz założył numer startowy, jechał między tyczkami, słysząc spikera i doping publiczności. Przyjechał na końcu, ale widok jego roześmianych oczu- on tu wygrał. I będzie teraz wygrywał wszędzie…

A skoro będzie wygrywał wszędzie, to dlaczego ma nie wygrać w trakcie mojej kolejnej podróży, którą zaplanowałem na wrzesień. Pierwotnie miałem jechać motocyklem z Kasią, ale po małej korekcie planów wyszedł projekt następujący:

                      TO NIE KONIEC DROGI

LogoProjekt motocyklowej wyprawy Rumunia 2014

Niepełnosprawność, uszczerbek na zdrowiu, śmiertelna choroba.. Nikt tego nie  pragnie, każdy chce żyć w pełni zdrowia i sił. Między innymi po to, żeby realizować  swoje pasje, marzenia, wyznaczać kolejne cele i je osiągać.

Niestety, życie nie zawsze jest takie jak byśmy chcieli. Jedna chwila i wszystko się  zmienia.
Wypadek, zawał serca, nagła choroba i wszystko zaczynamy od nowa. Czy to koniec  naszych marzeń?

Chcemy pokazać, że nie. My czyli:

Marek Malinowski, lat 49
„Pracowałem jako asystent w biurze projektowym , byłem kierownikiem stolarni, prowadziłem własną działalność gospodarczą projektując i produkując meble kuchenne. W roku 2005 zachorowałem na rzadką chorobę neurologiczną , zespół Guillaina- Barryego. W wyniku choroby zostałem całkowicie sparaliżowany. Po roku intensywnej rehabilitacji , mój stan zdrowia na tyle się poprawił, że poruszam się przy pomocy kuli łokciowej.
Obecnie pozostaję bez zatrudnienia i dorywczo zajmuje się projektami.
Od wielu lat moją wielką pasją są motocykle. Lubię składać motocykle, naprawiać je i jeździć nimi. Mimo mojej niepełnosprawności mogę rozwijać moją pasję , nadal pracuję przy moim motocyklu i wyruszam na wyprawy motocyklowe. Moja pasja pozwala zapomnieć o ułomności.”

Łukasz Hołowiński, lat 37
„Jako radca prawny miałem własną firmę prawniczą do czasu, gdy jadąc motocyklem 20 listopada 2009 roku z podporządkowanej wyjechał mi opel astra. Złamana prawa ręka – operowana i składana na druty, złamana szyjka kości udowej prawej – zespolona na śruby. Nie zrosło się, wynikiem czego w lipcu 2010 roku kolejna operacja i wstawiona endoproteza stawu biodrowego pełna. Do tego doszła zakrzepica w prawej nodze oraz odwapnienie kości.
Z motocyklami związany jestem od szkoły podstawowej – pierwszy rumak to Pegaz, później Iż, Junaki, ruskie boksery z koszem, Harley-Davidson WLA, Awo-Simson, DKW i turystyczne Ducati.
Po wypadku nie przestałem dłubać przy starych motocyklach, a na wyprawę pojadę Harleyem z 1942 roku.”

Piotr Kulawski, lat 43
„Mieszkam w drewnianej chacie w Rzeszowie. Mam dwoje ukochanych dzieci i świetną kobitkę. Jestem rencistą.. Moja historia związana z motocyklami rozpoczęła się w szkole podstawowej. Mój ojciec nabył i godnie używał NSU 350 OSL. Byłem wniebowzięty. To było to! Marzenia stały się faktem. Motocykli w moim życiu było kilka. Ważne z nich to Harley-Davidson WLA z 1942r. Harley-Davidson Springer z 1989r no i Ducati. 748 na tor i Sportclassic. Ten ostatni spełniał wszystkie moje marzenia. Był najlepszy! Nie szczędziłem grosza aby był odziany w najlepsze akcesoria. V-ka , to jest to!. Mega moment obrotowy i charakterystyczny dźwięk silnika , plus suche sprzęgło… MIÓD! W weekendy taplałem się w błocie WRką 450. Było zawsze super. Na moto z moją ukochaną kobietką zjeździłem pół Europy i całą Polskę. Pamiętam każdą chwilę… Aż w Marcu 2012 się nagle i niespodziewanie skończyło. W wyniku wypadku miałem złamanych dziewięć żeber, stłuczony mózg, otwarte złamanie lewej ręki oraz masywne uszkodzenie splotu ramiennego prawego. Jedno ze złamanych żeber przebiło prawe płuco. Pięć tygodni leżałem w farmakologicznej śpiączce, oddychając za pomocą respiratora. Do chwili obecnej nie mam czucia w prawej ręce. Nie mogę nią również poruszać. W związku z wypadkiem nie mogę pracować zawodowo i tym samym utrzymywać rodziny. Nie otrzymuję żadnego wynagrodzenia, a kasa szybko się kończyła . Pieniądze dostałem tylko od Pramerica. Dzięki środkom z polisy stanąłem trochę na nogach i zaczynam życie po nowemu ”

Ekipę uzupełnia  Jarosław „Franek” Frankowski, lat 45–  pomysłodawca wyprawy, filmowiec i autor bloga o podróżach motocyklowych.
„Na pomysł wyprawy wpadłem planując kolejną podróż do Rumunii. Przejechałem motocyklem Transfogaraską, pora na Transalpinę- postanowiłem, siadając do mapy. Wtedy pomyślałem o Przyjacielach, którym taką możliwość odebrano. W sumie dlaczego odebrano? Dlaczego nie pojechać z ekipą „kulawych”? Przy okazji nagrywania materiałów filmowych poznałem wielu niepełnosprawnych, jeżdżących na rowerach czy nartach. Dlaczego nie zrobić filmu z wyprawy niepełnosprawnych motocyklistów, pomyślałem zmieniając lekko plan. Motocyklami pojadą Marek i Łukasz, Piotrek ze mną i kamerą pojedzie samochodem.”

Chcemy pokazać, że wypadek nie kończy żadnej drogi. Że dalej można realizować pasje, więcej- trzeba dalej realizować pasje, bo one pozwalają wrócić do normalnego życia.
W tym celu we wrześniu 2014 roku ruszamy do Rumunii, aby przejechać Szosę Transfogaraską i Transalpinę. Przed nami 2500 km zabytkowymi motocyklami: K-750 z wózkiem bocznym i Harley-Davidson. Noclegi organizujemy u znajomych motocyklistów z Rumunii, ale może się okazać, że noc zastanie nas gdzieś w drodze. Bierzemy namiot, kuchenkę gazową i prowiant. Bierzemy również radość życia, wewnętrzną siłę i hart ducha. Przywieziemy moc wspomnień, zapasy energii na kolejne wyzwania oraz świadectwo, że ta droga nigdy się nie kończy…

Tyle z oficjalnego informatora, który wysyłam w celu szukania wsparcia. Wyprawę organizujemy sami, więc przyda się każda pomoc. Projektem „To nie koniec drogi” zainteresowana jest TVP, co oczywiście nie znaczy, że wkrótce staniemy się motocyklowymi celebrytami. Nie o to chodzi w tym sporcie.  Kulawa Drużyna Pierścienia, Sworznia i Cylindra wygląda- jak ktoś kiedyś zgrabnie określił na „za dużo nieszczęścia w jednym miejscu”- ale facet z kulą, facet z protezą i zakrzepicą oraz facet z bezwładną ręką to będzie naprawdę wyjątkowa ekipa. Tak, jak wyjątkowe są dwie rumuńskie drogi…

 

 

Mapa 1 - Kopia winieta

 

 

Piszmy więc baśń o Kulawej Drużynie, współczesną wersję „Wędrówki Pyzy”, gdzie zamiast hasła „Kobiety na traktory” zawołamy „Kulawi na motory”! A jako zapowiedź przyszłych wydarzeń Kaśka na polskich dróżkach i Marek za sterami. Zostańmy przez chwilę jego pasażerami:

 

 

 

Reklamy

Komentarzy 12 to “Episode I – Kulawa Drużyna Pierścienia, Tłoka i Cylindra”

  1. Życie jest drogą, a cele nadają mu sens 🙂
    Trzymam za Was, za pomysł!
    Super!

  2. Świetny pomysł. Powodzenia. Postaram się pomóc.

  3. Mirosław Łażewski Says:

    Trzymam kciuki za wyprawę. Pomysł jest godny naśladownictwa. Z niecierpliwością będę oczekiwał relacji z wyprawy i trzymał kciuki za ludzi , którzy pokazują ,że stać ich na realizację marzeń.

  4. aneta curzydlo Says:

    Franek i ekipa jesteście mistrzami, jestem szczęśliwym człowiekiem że Was poznałam, gorąco Wam kibicuję i pozdrawiam 😉

  5. Łukasz Says:

    mamy czuć się Hobbitami? 😉

  6. Wojciech Żurek Says:

    Takie mamy hobbi , takie mamy życie…..

  7. Mówiłam Ci Franuś że Cię kochamy:-)

  8. Franiu jestem na spotkaniu i mam informacje i będziemy ustalać szczegóły. JECHAĆ JECHAĆ

  9. Jedna dzieje się na świecie w temacie tylko ie zawsze słychać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: