Episode V- Skarbona Pierścienia

Episode V , czyli piąty epizod z życia Kulawej Drużyny Pierścienia, Tłoka i Cylindra to budująca opowieść, której bohaterami są: Pani, Pan, Społeczeństwo. Płynąc przez życie pełne improwizacji, pozostają oderwani od rzeczywistości do czasu, kiedy pada jedno z ważniejszych pytań w dziejach.  Fundamentalne- „KTO ZA TO PŁACI?” rzucone z inżynierską precyzją tylko po to, by zaraz samemu na nie odpowiedzieć, było początkiem. Budzenia się świadomości i określenia własnej tożsamości jednym, celnym i zachrypniętym słowem, które wszyscy tak dobrze znamy: SPOŁECZEŃSTWO.

REJS18

 

 

Funkcjonując w pewnych okolicznościach, wśród ptaków przyrody, lasów i pól, koszonych traktorem, i tego.. i niepowtarzalnej.. , pozbawiając się posiłku, oprócz drogi na Ostrołękę mieli przed sobą tylko jedną drogę, którą doszli do pytania kolejnego- „CZYM?” Ale na to pytanie odpowiemy już sami. Dziękujemy za tę obywatelską lekcję, Wasz „Rejs” to jeden z tych filmów, których się długo nie zapomina. Podobnie jak monety, której siła będzie podstawą tej historii. Historii, która kołem się toczy, toczy, toczy się los. Los pięciozłotówki, dzięki której opadły mgły i  nowy dzień wstaje, a swoje wózki ciągną nie tylko mleczarze:

Piątka

 

 

 

 Popod Skarbona, czyli Get Your Kick to the StarterKick

 

 

„Jak cię widzą, tak cię piszą”, a jak cię nie widzą, to nie piszą- zgodnie z tą starą zasadą, chcąc dotrzeć do szerszego grona musieliśmy zaistnieć dalej, niż tylko występując gościnnie w kilku Epizodach, na  stronach motocyklowego bloga:

 

 

 

 

W tym celu, działając na tej samej platformie WordPress i traktując Epizody, jako podstawę treści stworzyliśmy stronę wyprawy motocyklowej niepełnosprawnych:

 

headerDDD

 

Zrzut ekranu 2014-07-01 23.48.46

 

Bez tytułu

 

Projekt trochę spoważniał, mniej było w nim Kulawej Drużyny a więcej prawdziwej pasji i walki z kalectwem. Pojawiło się logo projektu:

Logo miniaturka

i  pierwszy raz w moim życiu umieściłem na blogu numer konta. Było to niezbędne chociażby przy pozyskiwaniu środków na wyprawę. Musieliśmy również z anonimowych kulawych stać się Drużyną Pierścienia znaną nie mniej, niż filmowa. Stać się rozpoznawalni, medialni, udzielający wszędzie płomiennych wywiadów i głoszący motocyklową Ewangelię, która uratowała nasze istnienia przed zagładą. Równolegle pracowałem nad trasą wyprawy, dwoma blogami, szukaniem sponsorów i sposobów na realizację planu. Przeprosiłem się z facebookiem, od którego dopiero co się uwolniłem. Zakładając ponownie  konto pomyślałem, ile moich dawnych kontaktów mogłoby się teraz przydać. Już widziałem tę falę, rozchodzącą się po świecie i tych wszystkich, którzy rzucają się na nas z pomocą. Chociaż bardziej chodziło mi o informację na temat wyprawy niż konkretną pomoc. W sumie to miałem poczucie, że byliśmy już jedną nogą na wyprawie, nie dlatego, że kulawi, tylko  że mieliśmy zabezpieczone 30% wydatków. Zostało skromne 70%. Byłem pewien, że kilka maili załatwi sprawę. Przecież tak wszystko pięknie opisałem, że oni tacy dzielni, że mają pasję, ale że przecież kulawi. To przecież chyba jasne, że trzeba im pomóc i w ogóle tu nie ma dyskusji.  Z jednym się nie pomyliłem, faktycznie było bez dyskusji. Było bez niczego.

Logo plus logoStrona przez pierwszy miesiąc zebrała 35 polubień, osiągając zasięg mniejszy niż sygnały dymne Czejenów. Nurtowało mnie jedno pytanie…

Skoro „informacja dotarła do 2 osób”, to kim był ten tajemniczy ktoś drugi?

I pomyślałem wtedy, że kim by nie był, to i tak dwie osoby nie są w stanie ogarnąć czegokolwiek. Nadszedł moment, kiedy musiałem zacząć działać, jak inżynier Mamoń. Precyzyjnie, bez emocji, reagować tylko na rzeczy, które już kiedyś widziałem. Usiadłem więc, zapaliłem papierosa, spojrzałem w prawo, potem w lewo, prosto i już wiedziałem, do kogo się zgłosić. I poszedłem… Krokiem w nieznane, w coś, czego do dzisiaj nie potrafię wymówić- crowdfunding.  Tłumacząc na nasze- platforma PolakPotrafi, czyli finansowanie społeczne różnych projektów.

I zaczęło się. Moje pierwsze zadanie, to wytłumaczenie, o co chodzi w naszej bajce. Na razie ani słowa o Kulawej Drużynie, tylko że poszkodowani, po wypadku itd. To trochę tak, jakbym o swoich motorach nagle zaczął mówić motocykle, bo tak jest poprawnie. Trudno, ale postanowiłem podejść do tematu jak najbardziej poważnie i konkretnie, żeby być dobrze zrozumianym. Po kilku mailach z ekipą portalu wyłonił się projekt. W sumie to już trzeci, pisany równolegle, tym razem w zupełnie dla mnie obcym środowisku. Jak ogarnąłem stronę literacką, to każą mi opracować system nagród. Ludzie! Jakich nagród?? To nie akademia, czy koniec roku szkolnego! Mi potrzebna jest konkretna pomoc, a nie wymyślanie jakiś nagród.

I tak stąpałem po tej obcej ziemi, czując się jak dziecko we mgle. Coś tam ode mnie chcą, a ja kompletnie nie wiem, jak to ogarnąć. Tu potrzeba kogoś od papierków, ja ledwo co posklejałem Kulawych w jakąś sensowną całość. Bo przecież nie będę ludziom pisał, że to jest Drużyna, w dodatku Kulawa i nie dość, że Drużyna Pierścienia to jeszcze Tłoka. I Cylindra. I że potrzebujemy kasiorę na wyjazd motorami, bo jedziemy na Górę Przeznaczenia walczyć z demonami i oczyszczać umysły. A w ogóle to my jesteśmy tylko 70% człowieka, bo resztą to plastik, jakieś żelastwo i stal szlachetna. Gdzieś tam u kogoś jest nawet coś z platyny. Ale jego to trzeba będzie pilnować, żeby go nie ukradli w tej Rumuni.

Dobra, projekt napisałem, poprawki wszystkie zrobione, idę polatać motorową, wieczorną, porą.  OMG!!! Jeszcze jakiś film trzeba wrzucić, jakby nie mogli poczekać, aż wrócimy. Wtedy możemy coś wrzucać, najpierw trzeba nagrać. Aaaa, materiał promujący wyprawę. No przecież wszystko jest napisane, czarno na białym. I tak stąpałem po coraz cieńszym lodzie, zwłaszcza, że jak ten szewc, co bez butów chodzi, oczywiście nie miałem nic. Oprócz wiedzy, po co tam jedziemy i filmów z innych podróży motocyklowych, więc potrzebowałem tylko kilka słów od chłopaków. Dla dobra projektu wolałem nie przechodzić na drugą stronę kamery, jednak musiałem coś nagrać z dobrym dźwiękiem. W życiu tego nie zapomnę, stres jak na maturze, w głowie bałagan, w gardle sucho. Jak wytłumaczyć oglądającym, że to nie kac, którego ostatni raz miałem jakieś osiem lat temu?

 

Całe szczęście, ten popis erudycji nie był wszystkim, co mieliśmy do przekazania. Po sklejeniu wszystkich klocków układanki, nasza odezwa do Narodu, nasze „Pomożecie?” wygląda następująco:

 

Projekt wyprawy wystartował. Nie wiem, czy to dobre słowo, bo on już leciał od kilku miesięcy. Ale dopiero teraz wleciał w tereny zabudowane, co od razu widać na facebooku:

Całkowity zasięg – tygodniowo 801,0%

Wtedy zobaczyłem na własne oczy, dodam, że oczy coraz bardziej szeroko otwarte, jaka jest siła internetu i tzw. finansowania społecznościowego. Działając sam, nie mam możliwości wielkich agencji promocyjnych w dotarciu do milionów. Tych, przed monitorami komputerów i tych w portfelach. Jednak z dnia na dzień wieść o Kulawej Drużynie rozchodzi się coraz dalej, a wsparcie finansowe projektu codziennie rośnie. Dostajemy też coś więcej, coś, co dla mnie, jako autora projektu jest szczególnie ważne. Dostajemy życzliwość, pełne zrozumienie naszych marzeń, czasami nawet podziw. Chociaż z tym podziwem czujemy się trochę nieswojo, bo kiedy poprosiłem Krzysia, który jeździ motocyklem nie mając jednej nogi, żeby napisał kilka słów o sobie, usłyszałem:

„Ja nie mam co pisać o niepełnosprawnych, bo ja się nie czuję niepełnosprawny!”

I to jest to, co chcemy przekazać. Podróżą, filmem, akcją zbierania pieniędzy, wpisami na blogach. Jesteśmy zwykłymi facetami z normalnymi marzeniami, a że pchamy swój wózek jedną ręką czy jedną nogą, to nie ma znaczenia. Ważne jest, że „nowy dzień wstaje, nowy dzień”. Ziema toczy swój garb uroczy, my toczymy swój. Niemniej uroczy, stąd druga, nieoficjalna nazwa Drużyny- The Rolling Dreams.

Kiedy już na dobre oswoiłem się z myślą, że temat naprawdę ruszył i  faktycznie zbieramy prawdziwe pieniądze, zacząłem myśleć, jak tu najlepiej promować wyprawę chłopaków. Pomaga w tym kilka nowo poznanych osób, m.in. Marysia z Rzeszowa, która jako pierwsza wsparła nas finansowo na portalu PolakPotrafi. Na dobre ruszyło się na fejsie, piszą o nas coraz częściej i cieszy to, że nie ma głosów przeciwko tej akcji. Zbieramy więc dalej, a ja będę o tym pisał  na bieżąco. Zostawiając sobie bloga z Epizodami I-V, jako miejsce dla Talkiena, hobbitów i hobbystów, popodskarbońskich i innych klimatów bardziej na luzie. I oczywiście dla dzielnych Wspieraczy Pierścienia, czyli Drużyny Piątaka. W końcu to pan płaci, pani płaci, my płacimy… społeczeństwo płaci.

Jak to wygląda w praktyce? Zapraszam na platformę PolakPotrafi, gdzie nasz projekt dzielnie stara się o pomoc:

63d30f7997db0bbb9bc8ea2b8d19bbb9.big

 

Miałem pisać o Skarbonie Pierścienia i o pomysłach na jej zapełnienie, ale chciałem krótko opisać, co się działo od ostatniego wpisu. Nie ruszyłem nawet połowy.  PolakPotrafi, To nie koniec drogi, Podróże Motocyklowe i facebook. Tona maili, które trzeba napisać a nie powielać. W życiu nie spędziłem tyle czasu przy komputerze, co ostatnio, pisząc, pisząc, pisząc i pisząc. A brzegu nie widać 😉

Dzień później, czyli Skarbona Pierścienia pękła.

Na razie pękła z dumy, ale jak dalej będzie tak szło, to będzie wkrótce pękać w szwach. Chociaż jest to Skarbona Kulawych, więc z założenia nie pęka nigdy, jednak dzisiaj była sytuacja wyjątkowa. Dopiero co Episode V- Skarbona Pierścienia poszedł w wirtualny świat, po czym świat realny zareagował na to, niczym amerykańska giełda w dniu lądowania na Księżycu. Akcje gwałtownie skoczyły do góry, podobnie jak nasze. Dlaczego? Projekt wyprawy na portalu PolakPotrafi dostał wsparcie w wysokości:

KOLAZ ZMNIEJSZONYAA 1000AKHGK

złotych polskich. Normalnie Kosmos! Mówiąc krótko, to jest może mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla kulawego z Drużyny, którego miesięczna renta jest mniejsza o 40%. Ten epizod z życia Kulawej Drużyny miał dotyczyć wsparcia w wysokości 5 złotych, skończył się wsparciem 200 razy większym, ale ten tysiak potwierdził, że to co robimy ma sens. Że to nie jest zwykła wycieczka na motorach i że Stachura (chociaż sam nie dźwignął tematu życia) dobrze kombinował z tym nowym dniem, co się budzi. Nie ma co siedzieć i się załamywać, bo zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. Trzeba zapalić, spojrzeć w prawo, potem w lewo, po czym powiedzieć sobie językiem nowszej poezji: „Wstań, powiedz nie jestem sam”. Przecież, jak pisałem jest pan, jest pani, jest w końcu społeczeństwo. Są ptaki przyrody, sępy miłości, dlaczego nie może być Kulawej Drużyny Pierścienia?
Dzięki waszemu wsparciu, to pytanie zaraz będzie nieaktualne…

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Episode V- Skarbona Pierścienia”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: